Moja wycieczka po Japonii
16 kwietnia 2012, 4:15

Ostatni tydzien chcialem spedzic poprostu na Japonskich atrakcjach.

image

Zacznijmy od Karaoke. W porownaniu do imprez jakie urzadzam u siebie lub mozna znalezc w barach, w japonni bardzo popularne jest wynajmowanie pokoi z systemem karaoke. Niestety cena jest bardzo wysoka 1osobo-godzino-drink to 1000Y. Sprzet jest profesjonalny, typowy w japonii tablet do sterowania systemem i ustawianiem kolejnosci piosenek. Dodatkowo program modulowal barwe dzwieku do wykonawcy piosenki co jest ciekawym pomyslem (musze to jakos u siebie zorganizowac). Jak to w japonni bywa przy kazdej okazji i w kazdym miejscu mozna bylo cos zjesc lub wypic (a ja sie dziwilem ze wszystki postacie z anime sa wiecznie glodne, taka ich natura).

Kolejnym punktem ktory zwiedzilem jest „capsule hotel”. Niestety chcac pryoszczedzic (kapsula jest conajmniej 2x drozsza od hostelu) wybralem tani hotel, jak sie okazalo w standardzie z lat 80 :P. Brak zasilania w kapsule, kineskopowy tv i brak internetu irytowal troche. Kapsula okazala sie za to bardzo wygodna ,nie bylo uczucia klaustrofobii, szacunkowe wymiary to 1x1x2m wiec mozna bylo sie normalnie „zgiac” bez uderzenia glowa w sufit. Czy to wygodne to nie wiem osobiscie preferuje hostelowe/cs noclegi, przynajmniej jest z kim pogadac, w kapsulach same salarymany na delegacjach. Fotki nie wstawie bo zapomnialem zrobic :(, mam tylko 1 filmik z wnetrza.

Przy okazji kapsuly zaliczylem kolejny obowiazkowy punkt w Japonii czyli publiczna laznie, ktora znajdowala sie w hotelu. Jako ze nie bylo za wiele klientow (lub bali sie ze ich zawstydze ;D) mialem ta przyjemnosc i skorzystac z niej solo. Tradycyjne prysznice no i duze jakuzi tylko dla mnie. Po prawie godzinie takiego relaksu stwierdzilem ze ten hotel to w sumie nie taka totalna klapa ;).

image

Kolejna rzecza byl mecz baseball’u. W porownaniu do europy tutaj baseball jest najbardziej popularnym sportem. Znajac zasady wybralem sie tam ze znajomymi. Standardowo mecz jako spotkanie towarzyskie oznacza jedzenie i picie :P. Na teren stadionu mozna wniesc i wypic dowolny alkohol (ktory przy wejsciu musi byc przelany do papierowych/petowych kubkow). Mecz byl ciekawy ale przydlugi, skonczyl sie limitem czasowym (3:30h) na szczescie gospodarzy zdecydowalo ostatnie wybicie :D. Doping jest ciagly jednak praktycznie opieral sie na 2 piosenkach. Zachowanie publicznosci nienaganne, no i te japonskie chirliderki ;D

image

image

Shopping chyba zostal wynaleziony w Japonii. Ludzie spedzaja tu bardzo duzo czasu na zakupach. Chyba to jest ich ulubione zajecie kiedy nie pracuja/spia/jedza. Mozna tutaj znalezc najrozniejsz sklepy, wyrafinowane profesje, poczawszy od sklepiku z paskami, sklepu z kostiumami konczac na 5 pietrowej galerii dla doroslych. Przyjsc, zobaczyc, kupic i wracac do pracy – tak wyglada ich zycie, pelen konsumpcjonizm.

image

Jak japonia to i Panda, wejscie do zoo bylo obowiazkiem glownie z tego powodu. Zoo w parku ueno jest slynne z Pand(y). Niby misiek potulny ale bydle wielkie. Bynajmniej wyglad i jego zachowanie moze byc rozczulajace. Zoo uznawane jest za bardzo duze (przy czym mysle ze 2 takie obiekty zmiescily by sie w parku poludniowym). Tak tak „duzy” w Japonii zalezy od punktu patrzenia.

Knajpki i jedzenie. Podczas calej podrozy probowalem wszystkiego co mi proponowano i wszystkiego co wygladalo na jedzenie. Niektore knajpki byly zautomatyzowane (automat przy wejsciu, zmawiasz dostajesz numer miejsca, jedzenie po chwili przynosi kelner), posiadajace tablet do zamowien (nie trzeba dyskutowac z kelnerem, wystarczy wybrac potrawy z obrazkowego menu). Bylem takze w Japonskiej wersji wloskiej kuchni (maja fiola na punkcie ich zarcia). Mialem niezly ubaw widzac pizze mniejsza niz to co ofereje docetcer lub probojac rybnego spagetti. Kiedy u nas bardzo popularne staje sie jedzenie za kazde 100g, tutaj popularne jest „wszystko za 280Y”. No i chyba najwazniejsza rzecz, w Japonii nie ma napiwkow (mozna kogos tym obrazic/zakloptac), nikt nie rabie cie na rachunku i zawsze wiesz ile zaplacisz.

Siedze wlasnie w starbuck’sie w portfelu mam juz bilet na jutrzejsza trase na lotnisko. Jakos nostalgia mnie chwyta bo nie chce wracac do kraju. Dzisiaj ostatni dzien w Japonii (we wtorek w nocy wracam, w srode do pracy). Moze mi sie uda jeszcze zaliczyc cos ciekawego tutaj, wrazen, wspomnien i przemyslen po tej wycieczce jest naprawde sporo. Wbrew ogolnej opinii nie zrobilem takiej masy zdjec, mam ich ok 2000-3000 (liczac z filmami). Mysle ze po przyjezdzie ogarne ten temat i zaprosze was przed niedzielnym kwikiem na sushi i miske udonu i ryz by obejrzec to co najciekawsze.


 
12 kwietnia 2012, 2:30

Trasa do Yokohamy przebiegla szybko, niestety w tym miescie zatrzymalem sie tylko na poltora dnia.

image

Miasto ma swoj nowoczesny urok i piekne (szczegolnie teraz) wybrzeze rzeki otoczone drzewami wisni. Tutaj po raz pierwszy zobaczylem miedzynarodowe knajpki (a raczej namioty nad brzegiem), m.in. rosyjski czy niemiecki.

image

image

Nie moglem sobie odmowic pojscia do Hard rock cafe, no i do sklepiku (w tym miejscu Przemo mozesz zaczac zazdroscic) ;D. Reszte wycieczki po Yokohamie niestety nie bylo gdyz zaplanowane bylo hanami w Tokyo :), przy nieco mniej sprzyjajacej pogodzie, jak widac Japonczyka to nie przeszkodzilo zgromadzic spora czesc miasta w jednym miejscu i przeciazyc nadajniki komorkowe w poblizu.

image

Swoje juz widzialem w Japonii, ostatni tydzien poswiecam na zaliczanie typowych Japonskich rzeczy:
- maid cafe
- pachinko
- capsule
- manga kisa
- public bath
- karaoke room
- roppongi clubing


 
12 kwietnia 2012, 1:41

Osaka jest jednym z największych miast w Japonii wiele sie o niej slyszy dlatego tez postanowilem sie do niej wybrac.

image

Glownym miejscem rozrywki jest oczywiscie park i wszechobecne piknikowanie w tym sezonie. Na wzniesieniu, w centrum parku, otoczona fosa znajduje sie twierdza widoczna na zdjeciu powyzej. Kilkaupietrowa konstrukcja zawiera bardzo ciekawa wystawe dotyczaca historii Osaki. Z najwyzszego pietra mozna bylo podziwiac widoki i panorame miasta.

image

Jedna z atrakcji miasta jest gigantyczne akwarium tuz przy oceanie. Naprawde super (ofc wszystkie fotki tylko na aparacie). Spacer i podziwianie calego akwarium to lekko 2h.

image

Moj host z CS ma bar w dzielnicy handlowej gdzie na kazdym rogu stoi billiken, zloty grubasek jest praktycznie tutaj symbolem kazdej jadlodajni. Kelnerzy/rki zachecaja przechodniow do skorzystania z ich restauracji na ulicy i czasem jest ich wiecej niz potencjalnych klientow.

image

Dzielnica ta jest nieco ekstrawagandzka i mozna tutaj znalezc naprawde ciekawe miejsca poczawszy od judoterapii, klub szachowo/majongowy po wyrafinowane… Kino :). Centrum tej dzielnicy to wieza obserwacyjna (na ktora oczywiscie sie nie zalapalem).

image

Tym razem moj hosting byl nieco inny. W zamian za mozliwosc noclegu i tani alkohol/jedzenie w barze musialem dziennie odpracowac tam 3h (poczawszy od zmywaka, kelnerowania, barmanowania). Doswiadczenie niezle, jezyk trzeba bylo sobie nieco przypomniec, no i niezapomniane wrazenia kiedy przyszlo mi gotowac :).


 
3 kwietnia 2012, 13:13

Nagasaki podobnie jak Hiroszima kojarzy mi sie z baba atomowa. I faktycznie, miasteczko troszke mniejsze od Hiroszimy ma podobne miejsca turystyczne (hipercentrum wybuchu, muzeum „atomowe”, park pokoju.

image

Ciekawych miejsc jest do zwiedzenia niewiele, najwazniejsze udalo mi sie zobaczyc w jeden dzien. Powyzej model bąby jaka zrzucono nad Nagasaki. Eksponat znajduje sie w muzeum, ktore porownujac Hiroszime jest mniejsze i mniej „drastyczne” w pokazywaniu skotkow wybuchu. Polowa muzeum poswiecona jest pokazaniu historii bomby atomowej i dazenia do calkowitego rozbrojenia atomowego. Nagasaki nie bylo pierwotnym celem zrzucenia bomby, samolot ktory z nia wystartowal mial ustalony calkiem inny cel, okazalo sie jednak ze dym z fabryk jest zbyt gesty i uniemozliwia zlokalizowanie celu (i kto tu mowi ze smog zabija ??), wiec wybrano cel zapasaowy – Nagasaki. Bardzo ciekawe miejsce do zwiedzenia.

image

Powyzej zdjecie z parku pokoju, przepelnionego pomnikami z roznych stron swiata, nawolujacych do pokoju. Jak dla mnie przerost formy nad trescia, staralem sie znalezc park w gaszczu pomnikow.

image

Ciekawym obiektem ktore przetrwalo (czesciowo) wybuch, jest Tori, a raczej jego polowa. Autentyczne zdjecia z 45′ wygladaja dosc „mistycznie” – wszedzie zgliszcza a na malym wzgorzu jednonowie tori.

image

Ciekawe okazalo sie tez muzeum dotyczace pierwszych kontaktow miedzynarodowych, ktore mialy poczatki wlasnie w nagasaki. Muzeum ma swietna ekspozycje ktora jest rajem dla dzieciakow (pelno makiet, gier interaktywnych, ksiazek interaktywnych, narrator, zabawki tematyczne). Niestety prawie wszystko w jezyku japonskim, a szkoda bo kilka rzeczy bylo naprawde ciekawych.

image

Fajnym i klimatycznym miejscem okazalo sie tez china town, kawalek miasta zamieszkiwany glownie przez chinczykow. Masa sklepikow i chinska melodia byly na kazdym kroku. Miejsce dosyc malutkie ale milo bylo pospacerowac.

image

W nocy fajnym pomyslem byl wjazd na pobliskie wzgorze na taras obserwacyjny, gdzie maniacy fotografii mogli testowac swoje umiejetnosci. Widok niesamowity (szczegolnie jak zalozylem okulary). Niestety moj aparacik nie podolal wyzwaniu, tym bardziej komorka. Jak sie okazalo „z gory”, Nagasaki nie jest wcale takim malym miastem.
Milym zaskoczeniem byla tez ekipa w hostelu, jako ze wiekszosc uczelni ma teraz przerwe wiosenna sa to zazwyczaj mlodzi ludzie. Sake (tfu) i Asahi i mile towarzystwo. :)

PS.
W Japonii jest jakis straszny huragan z burzami, samoloty nie lataly a pociagi zatrzymano na 3h. Oczywiscie najwieksze problemy byly tam gdzie ja, i to akurat dzisiaj musze zrobic 800km :/. W koncu jade, ciag dalszy bedzie z Osaki :) narazie.

image


 
3 kwietnia 2012, 5:59

Kolejnym celem mojej podrozy byla Fukuoka (czyli szczesliwe miejsce). W porownaniu do moich poprzednich wyborow, to miejsce nie jest w zaden sposob wyjatkowe, ot ponad milionowe Japonskie miasto.

image

Oczywiscie jak kazde wieksze miasto ma tez atrakcje turystczne. Pierwszy swoj dzien spedzilem tam rozgladajac sie po miescie i okolicy (fukuoka slynie z najpiekniejszych Japonek wiec nie znudzilam sie „tym rozgladaniem”). Park w srodku miasta jest miejscem wypoczynku sporej czesci mieszkancow, sciezki rowerowe, sciezki do jogingu, sciezki spacerowe, staw z rowerami wodnymi, spore miejsca do piknikowania i pobliskie restauracje sprawiaja ze to miejsce caly czas „zyje”.

image

Tym razem moim hostem byla bardzo doswiadczona CouchSurferka, ktora hostowala juz prawie 300 osob. Po raz pierwszy nie musialem spac w ciezkich warunkach, mialem do dyspozycji domek goscinny. Sumire (nauczycielka ang.) mieszka w domu wraz z dwoma synami, kotem i psem. Byli naprawde na tyle goscinni ze czulem sie tam bardziej jak czlonek rodziny a nie jak gosc.

image

Powyzej podejscie do Ramen’u z Udonem, tym razem trafilem na smaczna wersje (jest tego tyle ze nigdy nie wiesz jaki ramen zamowisz).

image

Kolejne dni mijaly mi na zwiedzaniu zabytkow, pozostalosci po zamku, ktory bronil Japonie przed najazdem mongolow. Kilka swiatyn (ktore juz tak naprawde nudza, jezeli nie sa w jakis specyficzny sposob wyjatkowe – wszystkie sa bardzo do siebie podobne). Jednym ciekawym miejscem byl kilkunastu (bycmoze kilkudziesiecio) metrowy budda. Niestety nie mam jego zdjecia na komorce bo 80letnie gestapo ze swiatyni zabronilo mi robic zdjec (udalo sie cyknac jedno aparatem). Co ciekawe byla wystawa wewnatrz brzucha buddy :), trzeba bylo do niego wejsc by pozwiedzac. Wyjscie prowadzilo przez waski, ciemny (0 widocznosci, kierowala mnie porecz tylko) i krety korytarz kierujacy w dol. W sumie sami mozecie sie domyslic co mialo sugerowac to wyjscie :P.

image

Ciekawym doswiadczeniem bylo wjechanie na Fukuoka Tower, budynek, ktory wznosil sie nad calym miastem. Mozna tam bylo podziwiac niezle widoki. Fukuoka jest miastem portowym z bezposrednim dostepem do oceanu. Z tego miasta za pomoca promu mozna w kilka godzin dostac sie do Korei (oczywiscie poludniowej). Ten dzien byl wietrzny, kiedy bylem na ostatnim pietrze, mimo zamknietyh i szczelnych okien slychac bylo potezny wiatr. Po zrobieniu zdjec czulem ze cos jest nie tak jakby wieza sie ruszala, postanowilem wiec uzyc g-sensora z komorki, polozylem komorke na podloge i patrzylem na rezultaty. Ku mojemu zdziwieniu chwilowe odchyly od poziomu byly calkiem spore (ale miescily sie w pewnej normie), wiec czympredzej udalem sie do windy :P.

image

Plaze zwiedzilem kilka razy, muszli tam od groma, nawet takie 10cm. Plaze sa (w porownaniu do pl) czyste jednak dla Japonczykow to chyba za wczesnie na plazowanie (mimo czystego nieba i 25st).
Ostatni dzien spedzilem pod wisnia na hanami (zdjecia sa na FB) w bardzo milym towarzystwie.
PS.
Sake chyba smakuje dopiero po 3 kubku inaczej nie rozumumiem co oni w tym widza. Ale na szczescie udalo mi sie dorwac Captain Cole wiec smak mi wrocil :P


 
29 marca 2012, 5:02

Większosci ludzi to miejsce kojarzy sie jednoznacznie z wydarzeniami z WWII, nie inaczej jest w samej Hiroszimie.

image

6.08.1945 o 8:15 na miasto zrzucono bombe (A-bomb) atomowa ktora wybuchla ok 600m nad miastem. Zniszczyla praktycznie wszystko w promieniu 2 kilometrow, a swoja moca i radiacja usmiercila ponad 200000 ludzi. Na powyższym zdjeciu tzw. „A-bomb dome”, która znajdowala sie ok 160m od epicentrum, przetrwaly jej pionowe sciany tylko wylacznie dlatego ze byla to solidna konstrukcja i sila fali uderzeniowej byla skierowana w dol. Stoi tam do dzis jako pomnik tamtych wydarzen.

image

Nieopodal kopuly znajduje sie park pokoju w ktorym jest masa miejsc upamietniajace wydarzenia z 45′, pomniki, wystawy, muzeum. Powyzej widok.na „kopułe” – epicentrum wybuchu bomby, w tle widac ogien pokoju i ABDome.
Wyprawa do muzeum byla niezwyklym przezyciem (sorki zdjecia sa na aparacie a nie komorce). Muzemu dobrze zaprojektowane z mysla o turystach (bardzo tanie wejscie, wszedzie translacje w kilku jezykach). Zeby dokladnie zwiedzic cale muzeum potrzeba by z 4h. Ekspozycje sa niesamowite, ludzkie manekiny przerazjace. Dopiero tam sobie uswiadomilem jak wygladal ten dzien i co dzialo sie potem. Przy temperaturze wybuchu ludzie albo wyparowywali w ulamku sekundy, albo spalili sie zywcem albo ich skora zostala calkowicie stopiona i polaczyla sie ze szczatkami ubrania. Ludzie sie poprostu topili :(, nie liczac poparzen nagle odwodnienie skutkowalo tym ze wielu ludzi rzucalo sie do rzeki lub staralo sie pic radioaktywny deszcz (ludzie nie mieli wtedy pojecia o radioaktywnosci, co w pozniejszych czasach skutkowalo wieloma powikalaniami i chorobamy spowodowanymi przez promieniowanie).
Do dzis zyja swiadkowie wybuchu. Chyba najbardziej poruszajacym bylo pojscie do muzeum pamieci ofiar, gdzie ludzie wciaz staraja sie zebrac dane osob poszkodowanych lub odnalezc rodzine. W jednej sali mozna bylo posluchac i poczytac relacje osob ktore przezyly wybuch i te wlasnie relacje sa naprawde poruszajace.

image

Historia pewnej dziewczynki, ktora miala 2 lata w momencie wybuchu, zna cala Japonia. Sasaki Sadako cierpiala na chorobe popromienna, gleboko wierzyla ze slozac 1000 papierowych zurawi (symbol szczescia i pomyslnosci) zapewni sobie zdrowie. Udalo jej sie to zrobic, niestety jej stan sie pogarszal, postanowila ze zrobi kolejny tysiac. Zmarla niestety w wieku 12 lat, ulozyla lacznie ok 1500 origami zurawi. Sasaki stala sie symbolem. Po dzien dzisiejszy dzieci ze wszystkich szkol w Japonii tworza lancuchy i obrazy zlozone z malych papierowych zurawi.

image

W muzeum nikt nie obarcza Amerykanow o zrzucenie bomby tak sie poprostu stalo. Mozna sie tam dowiedziec w jaki sposob doszlo do selekcji Hiroszimy jak celu ataku (kluczem bylo to ze w Hiroszimie nie bylo obozow jenieckich). Hiroszima jest miastem pokoju, ktore zrzesza od wielu dziesiatek lat miasta/panstwa w walce o calkowite atomowe rozbrojenie. Data jaka sobie ustawiono jest 2020 rok.
Miasto jest przyjazne dla turystow 2 dni to zdecydowanie za malo, kazdemu polecam odwiedzenie tego miejsca.

image

Dodatkowa atrakcja nieopodal Hiroshimy jest wyspa Miyajima. Jest to wyspa swiatyn, na ktorej mozna podziwiac niesamowite widoki, wspinac sie po gorach, odetchnac na lonie natury. Po wyspie naturalnie chodza jelenie (nie chodzi mi tu o turystow) ktore nie boja sie obcowania z ludzmi.

image

Miejsce wspaniale na wycieczke kulturowa polaczona z podjsciem na gore. Widoki piekne (wiekszosc zdjec na aparacie).

image

Na podroz po Miyajimie potrzeba calego dnia, jedno z miejsc ktore trzeba zobaczyc. Chyba najbardziej rozpoznawalnym miejscem jest tori (lub raczej otori) zbudowane na wodzie, ogromnych rozmiarow, mozna je zobaczyc w kazdym przewodniuku po japonii oraz na wielu reklamach tego kraju.

Nastepny przystanek Fukuoka.


 
25 marca 2012, 11:46

image

Kyoto czyli dawna stolica Japonii. Jestem juz tutaj 4 dzien. Miasto to mozna porownac z Krakowem (stara stolica, duzo zabytkow). Wszedzie gdzie czlowiek nie spojrzy jest jakas swiatynia lub kapliczka. Zabudowa miasta jest niska zazwyczaj maksymalnie kilkupietrowe budynki, lecz idac nawet przez centrum stare miesza sie z nowym (taki wiekszy Bialystok), miedzy nowymi budynkami mozemy zobaczyc kapliczke albo klasyczny domek Japonski, wszystko to razem tworzy niesamowita atmosfere w miescie, ktore jest typowa turystyczna miejscowoscia.

image

Powyzej zloty pawilon, jeden z obiektow UNESCO, jest faktycznie pokryty zlotem. Otoczony pieknym ogrodem jest jedna z glownych atrakcji Kyoto.

image

Kompleks/Palac szogunatu. Pan Nobunaga postawil sobie niezla posiadlosc w centrum miasta. Przez 2 wieki samuraje i szogunat mieli realna wladze w Japonii. Niestety byl zakaz robienia zdjec wewnatrz a szkoda bo byla masa klasycznych pomieszczen wraz z manekinami w orginalnych strojach. Samurajowie zastosowali w palacu specjalny system ostrzegawczy tzn strasznie skrzypiaca/swiergajaca podloge, faktycznie przejscie przez nia bez wydania dzwieku bylo praktycznie niemozliwe.

image

image

image

Powyzej to tylko kilka przykladow, tych mniejszych i wiekszych miejsc kultu. Niestety pogoda raczej deszczowa ale wlasnie dzieki niej przez przypadek szukajac schronienia trafilem do miedzynarodowego muzeum mangi.

image

Oczywiscie byl zakaz fotografowania ksiegozbioru ze wzgledu na prawa autorskie ale moge wam powiedziec ze ksiegozbior wielki, trzy pietrowa budowla, wiele wystaw pokazujacych tworzenie mangi/anime, historie. Poza japonskimi mangami byly tez i europejskie wersje i dziela.

image

Sporo miejsca do czytania, nawet boisko szkolne zostalo udostepnione dla piknikowego czytania. Akurat zdarzylo sie tak ze byla tam i artystka ktora malowala portreciki w bardziej mangowym stylu oto ja w wersji Japonskiej :)

image

Klopty z hostami chyba zmusza mnie do nocowania w hostelowych dormitoriach w atomowych miasteczkach. Zobaczymy jak to wyglada, u nas to rzadkosc :).


 

1. Zakupy po Japońsku:

image

W Tokyo typowe MOLe sa na każdym kroku, zazwyczaj każda większa stacja kolejowa czy metra jest podziemiem jakiegoś wielkiego sklepu. Nic chyba nie przebije dzielnicy Shinjuku gdzie ogromna stacja koleii i metra prowadzi przejsciami do (i przez) bozajże 4 ogromne sklepy. Sama dzielnica to poprostu istna kraina neonów rodem z las vegas. Na wielkim skrzyzowaniu ulic wita nas ogromny ekran na ktorym wyswietlane sa trialery i spoty rekramowe, w tym miejscu naglosnienie i akustyka sa rewelacyjne ze nie zagluszaja sie nawzajem a jakosc dzwieku jest rewelacyjna.
Z każdego rogu dochodzi jakiś inny dzwięk, pracownicy sklepów wykrzykują swoje promocje i zapraszają do zakupów. Myślę, że to takie dobre miejsce gdzie można zostawić kobietę i na 8h „miec swiety spokój”, szczególnie że dla płci pięknej sa często osobne piętra tylko z artykułami dla pań.

image

Tak to właśnie działa w Japonii, pracujeą po 12h po to by wydać to w weekend (przepraszam za kiepskie fotki ale te lepsze sa nadal na aparacie).

2. Otaku czyli geek??:
Otaku w języku japonskim oznacza osobe ktora jest bardzo zafascynowana jakims elementem popkultury i jest bardzo jej oddana. W przypadku Japonni jest to oczywiscie manga/anime i jej bohaterowie.

image

Dla takich fanów tworzone są centra rozrywki i sklepy tematyczne. Akihabara – jest chyba mekką dla otaku. Ilość salonów gier, sklepów z figurkami czy tematyczne knajpki są tutaj wszędzie. Oczywiście wszystko kosztuje ale fani zrobią tutaj wszystko by mieć najnowszą płyte z odcinkami swojego anime, czy replikę broni swojego superbohatera.

Salony gier sa bardzo popularne, od czasow jak zniknely prawie calkowicie (chlip) z Polski wiele sie zmienilo. W salonach otaku jest technologia 3d, roznego rodzaju niestandardowe kontrolery, multiplayer – ja moglbym tam zamieszkac na dluzszy czas ;D. Oczywiscie mozna tez spotkac gry klasyczne jak pong, d&d, AvP, Punisher.

image

Dodatkowo w salonach gier sa wprowadzone gry hazardowe w pewnym sensie. Przy pomocy 100Y mozemy sprobowac za pomoca chwytaka lub innego narzedzia sprobowac stracic z krawedzi polki ulubiona figurke, koszulke, pluszaka. Wszytsko wyglada prosto ale tak nie jest o czym musialem sie przekonac na wlasnej skorze.

image

Pozatym sa sklepy z gadzetami dla fanow w ktorych mozna dostac doslownie wszystko od naklejek po replike postaci 1:1.
Otaku moze byc kazdy, nie mozna mylis otaku z geekiem (ktore slowo jest dosc czesto naduzywane w polsce), otaku to na rowni chlopcy i dziewczyny w wieku 12-90. Nie ma tutaj naprawde barier wiekowych, widok staruszka przed gra video nikogo tu nie dziwi, w japonii ludzie starsi poszli z biegeim techniki baaardzo mocno do przodu (porownujac z polska).

image

Widac ze dla Japonczykow jest to ulubiona forma rozrywki, w godzinach popoludniowych w salonach gier mlodziez wciaz nosi obowiazkowe szkolne mundurki a osoby pracujace nie zdazyly jeszcze sciagnac garnituru.

image

W anime/mandze wszedzie pojawia sie motyw robota. Tego powyzej mozna zobaczyc w rejonie zatoki Tokijskiej. Jest naprawde wielki (taki transformersowy wymiar). Wykonuje podstawowe ruchy, swieci, mowi. Prawdopodobnie w tym miejscu bedzie jakis rodzaj muzeum dokladnie nie wiem bo i ciemno bylo i po japonsku.

Waznym elementem tej popkultury jest takze maid cafe…. Ale o tym w innym temacie, jak uzbieram wiecej fotek (sory krzysiu).


 

1. Parki i ogrody w mieście:

image

Przez te kilka dni miałem okazje pozwiedzać troche miejskiej natury. Mimo strasznej urbanizacji i braku przestrzeni w Tokyo są też i zielone miejsca. Jest ich na tyle niewiele, że bardzo o nie dbaja.

image

Każdy park jest zazwyczaj otoczony murem, wejscie do niego odbywa sie tylko w godzinach „dziennych”. Do cześci ogrodów, parków można wejść tylko za opłatą (oczywiście bilet elektroniczny i bramki automatyczne, a jakby inaczej). Bardzo szanują wszystko co jest wewnatrz. Wiele razy widziałem osoby pielęgnujace krzewy, czy przycinające drzewa. Poza ogrodem cesarza nie wolno było nawet wchodzić na trawnik. Parki wygladają troszke iaczej niż nasze, tutaj jest zdecydowanie mniej drzew, scieżki sa szerokie no i najważniejsze „zwierzęta wstęp wzbroniony” – wiec ludzie mogą spokojnie iść przed siebie, nie patrząc wiecznie pod nogi.

image

Zazwyczaj w parkach czy ogrodach znajdują się ważne i historyczne zabytki począwszy od budynków, pomników, czy wierszy napisanych przez cesarza upamiętniającymi jakieś wydarzenie. Stawy z karpiami tutaj to rzecz normalna. Co ciekawe z parku raz zostalem wyproszony… Tak jak i reszta osób się w nim znajdująca. Okazało się że w parkach zamontowany jest system nagłośnienia, który ostrzega o godzinie zamknięcia. Jak się okazało w każdym parku tak jest.

image

Japonczycy sa bardzo związani z naturą, a ich przywiązanie i obserwowanie kwitnięcia wiśni jest dla mnie nadal niepojete. Wczoraj – pierszy dzień wiosny, jest urzędowym dniem wolnym od pracy. Wszyscy tłumnie wraz z dziećmi wędrowali po parkach. Rozpoczyna sie tzw. hanami, teraz codziennie zjawiaja sie (w ramach swoich mozliwosci) pod drzewami wiśni i patrzą, robią zdjęcia. Taki to rodzaj piknikowania polaczony z kultem drzewa. Atmosfera jest w tym okresie bardzo „sielankowa”.

image

2. Język angielski a Japonia:

Przyjęło się, że język angielski jest czymś popularnym, szczególnie wśród młodzierzy. Zostałem ostrzeżony o tym, że mogą być problemy z komunikacją ale nigdy nie sądziłem, że aż takie. Już na tokijskim lotnisku były spore problemy z porozmawianiem po angielsku w okienku informacji, okazało się że to była całkiem dobra wersja japangielskiego. Tak właśnie nazywam ten język gdyż japończycy używają wielu wyrazów zapożyczonych z języka angielskiego ale używają jego zmienionej formy tak aby było można im go łatwiej wymówić i zapisać w katakanie np: „beer” – „biruu”, „sliced cheese” – „saisede chisou”. Wplatają oni w swój angielski swoją wymowę przez co ciężko ich zrozumieć. Niestety 99% japończyków nie mówi WOGOLE po angielsku, to oznacza ze na zapytanie o angielski poprostu krzyżują ręce. Przez co moze dojsc do nieporozumnienia i zamiast pieczonych ziemniakow dostaniecie ośmiornice w cieście.
Znajomoś chociaż podstaw Japońskiego jest bardzo pomocna, odczytanie nazwy pociagu i stacji ulatwia życie, zapytanie o droge nie jest kłopotem (gorzej ze zrozumieniem odpowiedzi).
W tym miejscu chciałem podziękować mojej sensei za cierpliwość i wbicie mi do głowy chociaż podstaw (bo w moim przypadku nie ma innej metody nauki). Żałuję tylko, że nie znam Japońskiego lepiej, w końcu jestem tu gościem i powinienem znać go nieco lepiej.
Brak znajomości języka angielskiego sprawia, że japończycy wstydzą się/unikają kontaktu ze mną a kelnerki boją się podejść do stolika przy którym siedze. Na szczęście: „sumimasen, watashi wa nihongo o chotto wakarimas” przelamuje lody i pozwala na podstawowy kontakt.
Jeżeli uda się znalezc studenta, nasze szanse na to że zna angielski rosną ale nadal jest to zazwyczaj podstawowy angielski, w szkołach uczą się jedynie gramatyki i przygotowują do zdania egzaminu (coś jak nasza obecna matura, nauczysz się do niej tylko żeby ją zdać).
Angielski jest językiem internetu ale nie koniecznie dla Japończyków oni maja wszystko co potrzebują po Japońsku.
Na moje szczęście w Tokyo jest masa oznakowań przetłumaczona na romanji lub zapisana po angielsku co bardzo ułatwia życie. Każdemu kto jedzie do Japoni bardzo doradzam nauczenie sie hiragany (przydatna przy nazwach stacji), katakany (przydatna przy zamawianiu potraw), kanji (no co wy zartowałem, tego to sięnie da nauczyć :D).

image

Co ciekawe wchodzą mi do nawyku ich zwyczaje w rozmowie, jak klanianie sie przy kazdym „sumimasen” ;D. Spryciarze podprogowo mnie nacjonalizuja :P


 
18 marca 2012, 6:55

image

Kolejny dzień podróży. Sobota okazuje siębyć największym dniem rozrywki dla Japończyków. Swoją trase zaczynam od dzielnicy Akihabara taka mekka dla geeków. Ludzie grzecznie czekaja w kolejce przed sklepami i centrami rozrywki na otwarcie, przed nimi stoja juz przygotowana na punktualne otwacie obsluga obiektu. Nie ma tutaj zadnych przepychanek ani sciskania sie w kolejce, panuje tu wszechobecne i prawdziwe FIFO. Na zdjeciu powyzej centrum rozrywki SEGA. Za pamietnych czasow kiedy nie bylo konsol ani dobrych PCtow spedzalem godziny na salonach gier, potem wszystkie takie obiekty zbankrutowaly z powodu konkurencji. W japoni sa wiecznie zywe i ogromne. Mozliwosc zagrania z Mario na bebnach czy posciganie sie samochodami w 3d i multiplayer jest tu norma. W takim miejscu pojawiaja sie obie plcie lecz z faktycza przewaga tej silniejszej (3:1). Wiek odwiedzajacych to miejsce to rozpietosc 14-60. Mozna tutaj takze kupic swoja ulubiona figurke/bohatera co tez jest bardz popularne (i dosc drogie).

image

Zdjecia powyzej nie bede komentowal. Kto wie to wie co to jest, reszte odsylam do google i youtube. Znalazlem w ciagu godziny 4 takie miejsca, narazie nie skorzystalem, poczekam az nie bede obarczony hostem ktory nie jest geekiem :P.

image

Powyzej kawalek swiatyni Senso-ji z dzielnicy Asakusa w Tokyo. Buddyjska swiatynia o bardzo klimatycznej architekturze. Miejsce chyba obowiazkowe dla kazdego zwiedzajacego to miasto. Oczywiscie zasieglem porady buddy w pewnej sprawie niestety odpowiedz „bad luck” chyba mowi sama za siebie. Moj indyjski host wylosowal „Bad luck, unhappy, almost death” wiec mozna bylo gorzej trafic :P a o jego wrozbie bedzie jeszcze nizej.

image

Taaak a wyzej inny rodzaj mekki czyli apple store tokyo. Dosyc duzy dwu pietrowy sklep z produktami Macowymi. Dla japonczykow sobota jest dniem odpoczynku od samego rana ustawiaja sie w kolejkach do kazdego sklepu, sa prawdziwymi szopoholikami. Glowna ulica z MOLami zostaje zamknieta dla ruchu gdyz nie bylo by szans sie zmiescic tylko na chodnikach, nawet mimo mozliwosci korzystania z ulicy jest tloczno. Poza Apple zwiedzilem jeszcze Sony building i ich wystawe najnowszych technologii a bylo na co popatrzec.

image

A to wieczorne wyjscie do Irlandzkiego pubu i swietowanie dnia ich patrona, gdzie przy okazji odbywal sie mini event CS. Z lewej strony moj host „Ankit”, „kolezanka Miko”, „Miko”. Pub tloczny jak pks w latach 80′ w godzinach szczytu. Klimat bardzo przyjemny no i w koncu miejsce gdzie bylo troche „bialasow”. Mam spore wyrzuty a propo Ankita, jak wiadomo jego religia nie pochwala picia alkoholu, nie to zebym go zmuszal ale gietkosc jego konczyn wskoczyla na 90% po wybiciu 4-5 drinkow/piw. Biedaka trzeba bylo spakowac do metra i policzy mu przystanki i przesiadki (zyje, dotarl sprawdzone rano, ile mu to zajelo – nikt nie wie). Ja postanowilem jednak ze jak szalec to szalec wiec postanowilem wrocic i zrobic maly clubbing, po 20 min bladzenia i starania sie wyjsc z metra motywacja mimo wszystko byla wysoka… tylko gdzie ja do cholery jestem (w tym miescu chcialbym podziekowac mojej sensei Monice za cierpliwosc i za to ze jednak udalo mi sie wepchnac do glowy cos z japonskiego, dzieki kilku prostym zdania jest dosyc latwo znalezc kierunek).

image

A to kolejny pub. Ostatnie zdecie bo komorka padla. Postanowilem zostawic po sobie pamiatke w knajpce (obok Tokyo Hard Rock Cafe), deprawujac przy tym nasza narodowa walute. Wlascicielowi tak sie spadobala nasza waluta ze wykupil odemnie wszystkie banknoty jakie mialem (cos okolo 160zl) – po moim kursie :D. Mam nadzieje ze kiedys tam wroce i nadal bede „tam wisial” :). Kolejny event CS dobiegal konca wiec grupka ludzi postanowilismy zmienic lokal na polecany przez wszystkich mlodych ludzi w dzielnicy Roppongi. Jako ze nie chce wszystkiego tlumaczyc napisze to polskim skrotem:

- fanaberia
- asashi, J&T, J&T, asashi, Jasiu
- niebo
- host-hol
- gdzie jest wally
- niebo na asashi
- deprawacja
- rabarbar
- rabarbar 2nd floor
- ua ua (luzny wiesiek)
- rabarbar
- rabarbar
- whitney huston
- auto-pilot
- 8 rano – spac