Dzień 16,17 – Nagasaki

Nagasaki podobnie jak Hiroszima kojarzy mi sie z baba atomowa. I faktycznie, miasteczko troszke mniejsze od Hiroszimy ma podobne miejsca turystyczne (hipercentrum wybuchu, muzeum „atomowe”, park pokoju.

image

Ciekawych miejsc jest do zwiedzenia niewiele, najwazniejsze udalo mi sie zobaczyc w jeden dzien. Powyzej model bąby jaka zrzucono nad Nagasaki. Eksponat znajduje sie w muzeum, ktore porownujac Hiroszime jest mniejsze i mniej „drastyczne” w pokazywaniu skotkow wybuchu. Polowa muzeum poswiecona jest pokazaniu historii bomby atomowej i dazenia do calkowitego rozbrojenia atomowego. Nagasaki nie bylo pierwotnym celem zrzucenia bomby, samolot ktory z nia wystartowal mial ustalony calkiem inny cel, okazalo sie jednak ze dym z fabryk jest zbyt gesty i uniemozliwia zlokalizowanie celu (i kto tu mowi ze smog zabija ??), wiec wybrano cel zapasaowy – Nagasaki. Bardzo ciekawe miejsce do zwiedzenia.

image

Powyzej zdjecie z parku pokoju, przepelnionego pomnikami z roznych stron swiata, nawolujacych do pokoju. Jak dla mnie przerost formy nad trescia, staralem sie znalezc park w gaszczu pomnikow.

image

Ciekawym obiektem ktore przetrwalo (czesciowo) wybuch, jest Tori, a raczej jego polowa. Autentyczne zdjecia z 45′ wygladaja dosc „mistycznie” – wszedzie zgliszcza a na malym wzgorzu jednonowie tori.

image

Ciekawe okazalo sie tez muzeum dotyczace pierwszych kontaktow miedzynarodowych, ktore mialy poczatki wlasnie w nagasaki. Muzeum ma swietna ekspozycje ktora jest rajem dla dzieciakow (pelno makiet, gier interaktywnych, ksiazek interaktywnych, narrator, zabawki tematyczne). Niestety prawie wszystko w jezyku japonskim, a szkoda bo kilka rzeczy bylo naprawde ciekawych.

image

Fajnym i klimatycznym miejscem okazalo sie tez china town, kawalek miasta zamieszkiwany glownie przez chinczykow. Masa sklepikow i chinska melodia byly na kazdym kroku. Miejsce dosyc malutkie ale milo bylo pospacerowac.

image

W nocy fajnym pomyslem byl wjazd na pobliskie wzgorze na taras obserwacyjny, gdzie maniacy fotografii mogli testowac swoje umiejetnosci. Widok niesamowity (szczegolnie jak zalozylem okulary). Niestety moj aparacik nie podolal wyzwaniu, tym bardziej komorka. Jak sie okazalo „z gory”, Nagasaki nie jest wcale takim malym miastem.
Milym zaskoczeniem byla tez ekipa w hostelu, jako ze wiekszosc uczelni ma teraz przerwe wiosenna sa to zazwyczaj mlodzi ludzie. Sake (tfu) i Asahi i mile towarzystwo. 🙂

PS.
W Japonii jest jakis straszny huragan z burzami, samoloty nie lataly a pociagi zatrzymano na 3h. Oczywiscie najwieksze problemy byly tam gdzie ja, i to akurat dzisiaj musze zrobic 800km :/. W koncu jade, ciag dalszy bedzie z Osaki 🙂 narazie.

image

Dzień 12,13,14,15 – Fukuoka

Kolejnym celem mojej podrozy byla Fukuoka (czyli szczesliwe miejsce). W porownaniu do moich poprzednich wyborow, to miejsce nie jest w zaden sposob wyjatkowe, ot ponad milionowe Japonskie miasto.

image

Oczywiscie jak kazde wieksze miasto ma tez atrakcje turystczne. Pierwszy swoj dzien spedzilem tam rozgladajac sie po miescie i okolicy (fukuoka slynie z najpiekniejszych Japonek wiec nie znudzilam sie „tym rozgladaniem”). Park w srodku miasta jest miejscem wypoczynku sporej czesci mieszkancow, sciezki rowerowe, sciezki do jogingu, sciezki spacerowe, staw z rowerami wodnymi, spore miejsca do piknikowania i pobliskie restauracje sprawiaja ze to miejsce caly czas „zyje”.

image

Tym razem moim hostem byla bardzo doswiadczona CouchSurferka, ktora hostowala juz prawie 300 osob. Po raz pierwszy nie musialem spac w ciezkich warunkach, mialem do dyspozycji domek goscinny. Sumire (nauczycielka ang.) mieszka w domu wraz z dwoma synami, kotem i psem. Byli naprawde na tyle goscinni ze czulem sie tam bardziej jak czlonek rodziny a nie jak gosc.

image

Powyzej podejscie do Ramen’u z Udonem, tym razem trafilem na smaczna wersje (jest tego tyle ze nigdy nie wiesz jaki ramen zamowisz).

image

Kolejne dni mijaly mi na zwiedzaniu zabytkow, pozostalosci po zamku, ktory bronil Japonie przed najazdem mongolow. Kilka swiatyn (ktore juz tak naprawde nudza, jezeli nie sa w jakis specyficzny sposob wyjatkowe – wszystkie sa bardzo do siebie podobne). Jednym ciekawym miejscem byl kilkunastu (bycmoze kilkudziesiecio) metrowy budda. Niestety nie mam jego zdjecia na komorce bo 80letnie gestapo ze swiatyni zabronilo mi robic zdjec (udalo sie cyknac jedno aparatem). Co ciekawe byla wystawa wewnatrz brzucha buddy :), trzeba bylo do niego wejsc by pozwiedzac. Wyjscie prowadzilo przez waski, ciemny (0 widocznosci, kierowala mnie porecz tylko) i krety korytarz kierujacy w dol. W sumie sami mozecie sie domyslic co mialo sugerowac to wyjscie :P.

image

Ciekawym doswiadczeniem bylo wjechanie na Fukuoka Tower, budynek, ktory wznosil sie nad calym miastem. Mozna tam bylo podziwiac niezle widoki. Fukuoka jest miastem portowym z bezposrednim dostepem do oceanu. Z tego miasta za pomoca promu mozna w kilka godzin dostac sie do Korei (oczywiscie poludniowej). Ten dzien byl wietrzny, kiedy bylem na ostatnim pietrze, mimo zamknietyh i szczelnych okien slychac bylo potezny wiatr. Po zrobieniu zdjec czulem ze cos jest nie tak jakby wieza sie ruszala, postanowilem wiec uzyc g-sensora z komorki, polozylem komorke na podloge i patrzylem na rezultaty. Ku mojemu zdziwieniu chwilowe odchyly od poziomu byly calkiem spore (ale miescily sie w pewnej normie), wiec czympredzej udalem sie do windy :P.

image

Plaze zwiedzilem kilka razy, muszli tam od groma, nawet takie 10cm. Plaze sa (w porownaniu do pl) czyste jednak dla Japonczykow to chyba za wczesnie na plazowanie (mimo czystego nieba i 25st).
Ostatni dzien spedzilem pod wisnia na hanami (zdjecia sa na FB) w bardzo milym towarzystwie.
PS.
Sake chyba smakuje dopiero po 3 kubku inaczej nie rozumumiem co oni w tym widza. Ale na szczescie udalo mi sie dorwac Captain Cole wiec smak mi wrocil 😛